|
Przysiadł na ramieniu wystraszonym pocałunkiem kiedy przywykł do tego, że moje ręce to dwie gałęzie, zaczął w gąszczu nieśmiale budowac gniazdo nigdy nie pozwalałam mu wzlecieć ponad mnie i krzyczeć mógł tylko do dwudziestej drugiej
rano zostawił pióra na poduszce mój czarny ptak - nielot nagi wyskoczył z gniazda
|