|
zakladam szary płaszcz zanurzam się w nim zatapiam głowę w kołnierzu ruszam w miasto przechodzę kolejne strefy smutku goniąc za czymś nieznanym przejścia z czerwonym światłem kuszą do kroku w nicość do kroku w wieczność dzień za dniem taki sam szary... daleki... jak Ty...
|