|
Dni jak liscie ogolacaja drzewo naszego zycia.
Oddechem trwam przy tobie.
Pisze scenariusz naszych rozmów.
To przerazajace, ze wlasciwe slowa przychodza zawsze spóznione.
Nigdy nie odejdziesz z moich snów,
ukryty w dzwiekach twego wibrujacego cieplego glosu.
W bliskosci az do bólu i ucieczkach po powietrze,
w milosci nie wyrazonej.
Powracasz codziennie po zmierzchu.
Przemierzam delikatnie twoje wlosy,
zagubiona w tobie jak w nierealnosci,
Jestem z toba mysla, powracam do naszych lez jak wykleta.
Czy ty to czujesz? Czy ty mnie slyszysz? Jestem z toba.
Czasami jestem taka mala, ze zamykasz mnie w twojej dloni.
Z lekiem podnosze mój wzrok i prosze o twa obecnosc.
Wiem, ze przyjdziesz z wiatrem.
Barwa zmierzchu domalujesz jeszcze jeden lisc na drzewie tesknot.
Ptaki uniosa moje wolanie w przestrzen utraconego raju..
|