|
gdzieś w oddali biją dzwony i nikt nie wie czy to śmierć czy też narodziny rzewny jest ich śpiew byłaś tylko mgły porannej objawieniem jakże pięknym w swej całości lecz w szczegółach zamazanym byłaś jak wiosenna błyskawica jasna lecz ulotna jak dawno już zaschnięta łza krótką falą na jeziora toni nocną marą, która z powiek sen zdejmuje opadaniem zerwanego liścia co w bezruchu zastygł na swej rozczarowań drodze lotem przez przypadek Amora wystrzelonej strzały cichym śpiewem łabędzia płaczem krokodyla byłaś w swym istnieniu nieistnieniem byłaś słowem nigdy ciałem a w kącie zapomniana już gitara delikatnie łka
|