Radio Cafe

Wyślij pozdrowienia

Logowanie



Sondy

O jakiej porze chcesz posłuchać kolejnego odcinka powieści w odcinkach??
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości 

snow by jsnowfall
Cafe w kinie
Wpisany przez Ojciec prowadzacy / Zwykła Jola   

Radio Cafe w kinie Smile

 

 

Radio Cafe wybrało się w Waszym imieniu do kina a ponieważ mróz i śnieg na dworze, więc ogrzać można się choćby w kinie a przy okazji lekko odchamić. Uświetniliśmy swoim pobytem w kinie dwie mocno reklamowane produkcje kinowe Smile "Avatar" i " Parnassus". Ponieważ do kina zazwyczaj chodzi się we dwoje, więc opisy "uniesień" estetycznych, z niewielkimi skrótami,  autorstwa dwojga widzów....

"Avatar" to klasyka kina fantasy...walka dobra ze złem, klasyczny romans, zły kontra dobry ale bezbronny i natchniony, czary, baśnie, niesamowita sceneria, obce, wykreowane i jak najbardziej skomplikowane światy. Dostrzegliśmy w filmie tez wątek Mesjasza ....a pomysł drzewa jako centrum świata czy miejsce zamieszkania jakby żywcem wzięty z powieści Kiryła Bułyczowa.Smile  Wszystko to stworzone rękoma i umysłem Jamesa Camerona...przy pomocy, w miarę dobrej grupy aktorów, z których jedna szczególnie zaprawiona w "bojach" z filmami S/F ( Sigourney Weaver - "Obcy 8 pasażer Nostromo itd ). Jednak nie to zwraca w filmie uwagę.....bo fabuła naiwna i trącająca myszką ( sterowanie zamiennikiem człowieka poprzez transfer jaźni, obcy, napadnięty przez ziemian świat, zagłada tubylców dla materialnych korzyści ), lecz powala na kolana świadomość, że doczekaliśmy czasów kiedy przy pomocy komputera człowiek jest w stanie wykreować  obraz prawie doskonały graficznie. Większość scen dziejących się na planecie Pandora wykreowana została przy pomocy animacji komputerowej co dotychczas w takiej skali nie miało miejsca.Wystarczy spojrzeć w twarz bohaterom tej bajeczki a dopiero widzimy perfekcje animacji. Odwzorować ludzką twarz, to do tej pory była nieziszczalna  bajeczka dla programistów...a jednak tym razem się udało. Mimika twarzy i najważniejsze.... oczy wyglądają jak naturalne. Nie zdajemy sobie sprawy jak ludzka twarz "żyje". Niezliczone mięśnie których ruchu nawet sobie nie uświadamiamy powodują ze nasze ludzkie twarze ...żyją. Do tej pory nikomu nie udało się wykreować przy użyciu komputera znośnego wizerunku "żyjącej" twarzy. Cameron zrobił to jako pierwszy i choćby dla tego warto iść na ten film. Dodatkowo niezliczone efekty trójwymiarowe, dźwiękowe ... potęgują doznania estetyczne, które kompensują lekko przydługi film. Twórcy jednak dostają od nas rozgrzeszenie za perfekcjonizm produkcji, która w pełni wynagradza naiwną fabułę i nieznośną długość filmu.

 

 

"Parnassus" ....... „Imaginarium” – człowiek ,który oszukał diabła – dr Parnassus ..... Smile

Terry Gilliam reżyser „Imaginarium”, posiada w swoim dorobku takie tytuły, jak "Jabberwocky", "Brazil", "Fisher King" ,czy  "12 małp", ale przede wszystkim kojarzony jest z cyklem „Monty Pythona”. Wymienione tu filmy zapewne mają tyle samo miłośników, co przeciwników, gdyż Gilliam jest specyficzny.Ma swoją wizję, swój świat i przez całość kariery dąży do zrealizowania, przelania na taśmę filmową zapisu swych umysłowych wrażeń zrodzonych w  niewątpliwie pokrętnym umyśle.  Miesza abstrakcję, kicz, tandetę i baśnie z jakby to ująć…. delikatnym muśnięciem mroku.

 Kicz i tandeta wrzucane w jeden worek z wizjami będącymi odjechanymi zabawami balansującymi na pograniczu jawy i snu to niecodzienna kombinacja i niestety bardzo często trudno zrobić coś sensownego z takiego połączeniach widać to na przykładzie ostatnich filmów Gilliama.
„Iaginarium” to film o Dr Parnassusie ,który w dalekiej przeszłości zawarł pakt z diabłem. W zamian za nieśmiertelność dr Parnassus obiecał oddać diabłu swoje pierworodne dziecko, 16-letnią dziś Valentine. Nie zamierza jednak słowa dotrzymać. Uzależniony od alkoholu i hazardu, wciąż nagabywany przez diabła, zmaga się ze swoimi demonami oraz ciężką, choć wydawać by się mogło barwną codziennością. Doktor Parnassus przewodzi  cyrkowej grupce wystawiającej dość niecodzienne przedstawienia. Potrafi za pomocą "lustra" wprowadzić ludzi w świat marzeń. Lecz czasy nie sprzyjają interesowi objazdowych grup. Niestety dziś różne cuda każdy ma okazję obejrzeć na ekranie telewizora lub monitora swego komputera i nie potrzebuje magicznego lustra.

Pozytywy: Świetna zabawa na spostrzegawczość dla osób umiejących czytać symbole .Doczesne bajery typu jajko Faberge,  wizualizacja ojczyzny - mamuśka, szaleństwo ambicji – drabiny , mnóstwo ciekawych spostrzeżeń utrzymanych w bajkowej konwencji. Wielokrotnie reżyser puszcza do widza oko przedstawiając tańczących policjantów, rosyjską mafię, "magiczną" piszczałkę, "magiczne" lustro, znaki na czole Tony'ego, górę z gigantycznymi schodami, karzełka czy "szczytujące" po wizji bogate panie. obok cukierkowej rzeczywistości z marzeń dziecka,  niemal slapstickowe sceny.

Negatywy: Definitywny przerost formy nad treścią – po prostu jeden ,ogromny, wielobarwny oczopląs .Imaginacja tak ogromna ,że często wymykająca się reżyserowi spod kontroli Efektem dla mnie, tego wszystkiego jest panujący na ekranie chaos, który w końcowym akcie filmu kompletnie wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli, niebezpiecznie balansując na granicy czytelności fabuły i ten natrętny do wyrzygania ,błąkający się w każdej minucie i scenie morał, że wyobraźnia może zmieniać świat.

Resume: Prawda ta jest głęboka i pouczająca ,ale…..forma w jakiej to przekazuje Gilliam jest nieczytelna. Jeden z krytyków filmowych napisał o  filmie : „Tym razem Amerykanin zaserwował nam, nie oszukujmy się, coś w rodzaju filmowego pokazu cyrkowego lub sklepu typu „1001 drobiazgów”, który mimo tego charakterystycznego dla cyrkowych występów elementu kiczowatości, wciąż stoi na  wysokim poziomie.. Jednak wielu z nas, ani cyrku, ani sklepów z drobiazgami, ani iluzjonistycznych sztuczek nie lubi.

Dziwne nie do końca spójne widowisko popkulturowych symboli, kabalistycznych figur, buddyjsko-chrześcijańskich korzeni. Wymieszane w jednym kotle znaczą w sumie niewiele. Tylko tyle, że świat jest pełen magii dla tych, którzy potrafią to w ogóle dostrzec.

Komentarze
Dodaj nowy
Capriss   |2010-01-22 13:26:44
Filmy z gatunku SF sa moja pasja.

AVATAR to film ktory mnie
zafascynowal.
to moze tak w dwoch zdaniach tylko.POLECAM

PARNASSUS , dla
mnie ten film jest kompletna porazka, nie znam sie moze na sztuce filmowej
,nie polecam... dla mnie to strata czasu na ogladanie i wglebianie sie w
tematyke filmu
Ojciec prowadzący się źle   |2010-01-23 05:00:26
Capriscu....na oba filmy trzeba iść do kina... AVATAR bez efektów 3D jest
naiwną opowiastką z gatunku space - opera, natomiast Parnassus-a nie
podejmuję się rekomendować. Widać moja mózgownica nie jest w stanie
wyłapać ulotnego geniuszu tego filmu
Biedronka   |2010-01-28 00:03:44
"Fisher King" w reżyserii w reżyserii Gilliama...to wspaniały
film...mogę go oglądać regularnie co kilka miesięcy z tym samym uwielbieniem
dla jego twórcy.
Dlatego też "Parnassus" kusi mnie bardzo, mimo tak
nieprzychylnych recenzji
Poczekam jednak na premierę tego filmu na dvd...bo
w razie czego...mogę go wyłączyć i ..posłuchać Radia Cafe )
Ojciec prowadzący   |2010-01-28 09:55:18
a ja jednak wole nawet na największego gniota iść do kina.
Rozwalić się w fotelu, poszeleścić odrobinkę papierkami, ruszyć tyłek z
domowych pieleszy, zdjąć zadeptane kapcie i zmusić się do spaceru do kina.
To i nastrój sali kinowej, pomrukiwanie publiczności zamiast wiecznie
dzwoniącego telefonu a i zupełnie inne doznania estetyczne na wielkim ekranie.
Wole zapach sali kinowej niż oglądać film w domu i czuć zapachy z własnej
kuchni lub w tle słyszeć jak sąsiad bije żonę
Jola   |2010-01-28 15:26:47
o tak...kino to jest to....niepowtarzalna atmosfera....czasami ma się ochotę
przyłożyć takiemu co szeleści, albo głośno komentuje wydarzenia na ekranie
...ale wielki ekran dodaje smaku każdemu filmowi...i nawet jak wyjdziemy
z kina z uczuciem,ze to nie był ten film, to nic.......a poza tym film to
fikcja...czyjeś spojrzenie na rzeczywistość lub fantazja na ten temat..i po
prostu go oglądajmy bez doszukiwania się ideologii....jeśli nam się spodoba
to świetnie...zostaje oprócz miłych wspomnień z pobytu w kinie...coś
jeszcze w nas...jeśli nie to pójdzie w zapomnienie...ot....
rebuz   |2010-02-14 19:12:51
Avatar, jak powiedział Ojciec prowadzący, bez 3D to zwykła naiwna opowiastka.
Natomiast przy 3D sam żałowałem że nie żyję w świecie w którym mógłbym
dosiąść wywerny
Parna-cośtam.. tu też się zgodzę, szkoda czasu. Może
i jest to czyjaś wizja, ale tak pokrętna - że chwala Bogu że nie wszyscy
mogą swoje wizje na ekran przelewać i tylko nieliczni takie gnioty tworzą..
I
co do samego kina - lubię ten klimat, wielki ekran, czyjąś dłoń w swojej..
bez tego to jakoś tak nijak
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
Wszelkie materiały dostępne na tej stronie (w szczególności zdjęcia) są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie, umieszczanie w innych miejscach niż www.cafe.net.pl wymaga pisemnej zgody właścicieli pod rygorem odpowiedzialności karnej.